Chcę opisać jedno bardzo ważne wydarzenie, które miało miejsce w tej okolicy gdzie teraz mieszkamy. A więc był to rok 1840-45, natenczas żyła moja babcia, żyła wtenczas taka dziewczynka koło 13 lat i pamiętała to wydarzenie.

A oto one:

Może około 2 kilometrów od niej był wspaniały zamek i duży ogród i dużo hektarów ziemi, mieszkali tam bardzo bogaci ludzie i sprowadzali do pracy domowej gdzieś tam z dalszych stron ładne dziewczyny i je tam mieli do swojej dyspozycji. A gdy już były wykorzystane i słabe rodziły sie tam i dzieci, które zaraz zabijali i zakopali w piwnicy, żeby nie było śladu po nich. I te matki także mordowali, mieli przy tym rozrywka. Trwało to lata, ale mądra, jedna z tych pracownic uciekła w nocy, spuściła się po sznurze i ślad po niej zaginął.

Za niedługo, znowu nagromadzili sobie tych niewolnic i urządzili wielką hulatykę przy zastawionych stołach i naraz w nocy zamek sie zachwiał i powstał wielki huk. Runął zamek i znikną z powierzchni ziemi, a na jego miejscu była przepaść zalana wodą.

Niby nikt nie wiedział, co sie tam robiło, ale ta służąca, co zdołała wtenczas uciec, powróciła gdy sie o tym dowiedziała i ona to wszystko opowiadała co sie tam robiło.

Późni ludzie tam szli oglądać z ciekawości, ale tam blisko nie mogli dojść, bo tam były takie barzoły, że nawet gdy bydło tam przeszło, to sie zapadało pod ziemie, a w nocy było słychać płacz dzieci i tych matek. Wszyscy omijali to miejsce bo sie bali.

I taka to historia nie bajka, ale prawdziwe zdarzenie.

 

„Opowieść o zamku co stał na pograniczu Rudziczki i Suszca”. Opowiadanie napisane przez panią Otylię Gałuszkę.