Otylia Gałuszka

13.12.1914 r. – 28.01.2008

Otylia urodziła się 13.12.1914 r.
Pochodziła z wielodzietnej rodziny. Zawsze była pogodną kobietą (pomimo wszystkich wydarzeń jakie ją w życiu spotkały).

Babcia Otylia zawsze była ładnie ubraną, zadbaną kobietą z zaplecionymi włosami i promiennym uśmiechem.
Jeszcze zanim wyszła za mąż już rodzice jej przyszłego męża byli przeciwni tej relacji. Czego powodem była różnica zamożności – Babcia Otylia pochodziła z biedniejszej rodziny niż jej przyszły mąż Ignacy. Pomimo tej różnicy młodzi tak bardzo obdarzyli się uczuciem, że postanowili się pobrać. I tutaj znowu się zaczęło.

W dniu ślubu wybuchła II wojna światowa. Jak to babcia mówiła „zamiast orkiestry i dźwięków organ wyły syreny”.

Ich wspólne szczęście nie trwało długo. Ona, jako młoda żona została z dwójką dzieci (dwóch synów – trzecie dziecko umarło), a dziadek obowiązkowo musiał iść do wojska. Został ranny nad rzeką Buk (rana postrzałowa głowy). Już rannego żołnierza przetransportowano do szpitala w Mikołowie, gdzie 22.09.1944 r. zmarł.

Od tego czasu była już sama zdana tylko na siebie. Babcia opowiadała, że jeszcze przed samą śmiercią dziadek Ignacy prosił ją, żeby nie była sama, żeby wyszła ponownie za mąż. Ona jednak patrząc w jego oczy stanowczo powiedziała, że nie, że tylko go kocha i tylko on jest jej mężem.
Zawsze mówiła, że widziała w oczach dziadka, że nie chce, aby miała kogoś innego. Babcia zawsze miło wspominała swojego męża.

Żyła bardzo skromnie, mała małe gospodarstwo, a dzieci zawsze miały jedzenie i były czyste. Jej syn a mój teść Józef często wspominał pewien epizod w jego życiu, gdy chodząc do szkoły został wywołany na środek korytarza podczas akademii i dostał pochwałę od dyrektora za bardzo dobre wyniki w nauce jednak on bardzo się wstydził, bo miał pocerowane spodnie. Jako matka samotnie wychowująca dzieci bardzo dobrze sobie radziła. Była stanowcza z zasadami, bardzo odpowiedzialna, nauczyła swoje dzieci sumienności, pracowitości oraz uczciwości. Niejedna osoba z Suszca i okolic pamięta ją jako osobę, która prowadziła modlitwy przy zmarłych. Zresztą babcia bardzo lubiła śpiewać. Kolejny bardzo mocny cios przeżyła, gdy zmarł jej syn w 2003r. Bardzo to przeżywała, nie potrafiła się z tym pogodzić. Dożyła sędziwego wieku (zmarła gdy miała 93 lata i jeden miesiąc). Doczekała się 4 wnuków, 2 wnuczki oraz 6 prawnuków i 3 prawnuczki.

Za opis dziękujemy Pani Anecie Gałuszce.

Zdjęcia z rodzinnego albumu:

Opowiadania napisane przez Panią Otylię:

null