|

Świąteczne przebodźcowanie: Jak przetrwać grudzień i nie zwariować? (Przewodnik dla mam i dzieci)

​Grudzień w świecie marketingu to czas magii, pierniczków i radosnego oczekiwania. Jednak w świecie naszych układów nerwowych – zarówno dziecięcych, jak i dorosłych – to często czas „stanu oblężenia”. Jako pedagożka widzę to co roku: narastające napięcie, które wybucha dokładnie przy wigilijnym stole. Jako mama, pisząc to do Was w środku domowego chaosu, wiem, że czasem jedynym, o czym marzymy, jest chwila absolutnej ciszy.

​Dlaczego tak się dzieje? I jak możemy sobie pomóc, zanim „bezpieczniki” spłoną na dobre?

​Czym właściwie jest przebodźcowanie?

​Nasz układ nerwowy jest jak koszyk. Każdy dźwięk, zapach, ostre światło czy emocja to kolejny przedmiot wrzucany do tego koszyka. W grudniu te przedmioty są ciężkie: mrugające choinki, gwar w galeriach handlowych, zapach intensywnych przypraw, zmiana rutyny. Kiedy koszyk jest pełen, każda kolejna rzecz – nawet najmniejsza – powoduje, że wszystko się wysypuje. To jest właśnie moment przebodźcowania.

​Jak rozpoznać, że dziecko ma dość? (Perspektywa wiekowa)

Jak przebodźcowanie wygląda na różnych etapach?

Układ nerwowy dojrzewa latami, dlatego sygnały alarmowe będą się zmieniać wraz z wiekiem Twojego dziecka:

Niemowlę i Maluch (0-2 lata):

Tu reakcje są najbardziej pierwotne. Dziecko może prężyć ciało, odwracać wzrok od bodźca (tzw. unikanie wzroku), zanosić się płaczem, którego nie uspokaja ani pierś, ani noszenie. Często pojawia się problem z zaśnięciem, bo mózg jest zbyt „rozgrzany”, by wejść w fazę snu.

Przedszkolak (3-6 lat):

To wiek „wielkich wybuchów”. Przebodźcowane dziecko wpada w furię o drobiazgi – źle pękniętą bombkę czy zbyt głośny dźwięk papieru prezentowego. Może stać się nadruchliwe, biegać bez celu i „odbijać się od ścian”. To próba fizycznego wyrzucenia napięcia z organizmu.

Starszak i Nastolatek (7 lat+):

Tu częściej zobaczysz wycofanie. Dziecko zamyka się w pokoju, zakłada słuchawki, staje się opryskliwe lub ironiczne. Może skarżyć się na ból głowy, brzucha albo po prostu czuć ogromną niechęć do wspólnego siedzenia przy stole. To nie jest brak wychowania – to samoobrona przed nadmiarem bodźców społecznych i dźwiękowych.

  1. Dziecko neurotypowe: Często wpada w tzw. „marudzenie”, staje się płaczliwe, odmawia jedzenia rzeczy, które lubi, lub ma problem z zasypianiem mimo ogromnego zmęczenia. Może pojawić się nadpobudliwość – dziecko biega, krzyczy i wydaje się „nakręcone”, bo nie potrafi inaczej rozładować napięcia.
  2. Dziecko neuroatypowe (Spektrum, ADHD, SPD): Tutaj reakcje są bardziej gwałtowne.
    • Meltdown: To nie jest napad złości. To wybuch systemu, nad którym dziecko nie ma kontroli. Może pojawić się krzyk, sztywnienie ciała, a nawet agresja.
    • Shutdown: Całkowite wycofanie. Dziecko przestaje reagować na bodźce, wygląda, jakby było „za szybą”. To mechanizm obronny mózgu przed spaleniem styków.

Wskazówka pedagogiczna: Niezależnie od wieku, schemat ratunkowy jest ten sam: najpierw bezpieczeństwo i redukcja bodźców, potem rozmowa. Nie pytaj przedszkolaka „dlaczego płaczesz?”, gdy w tle mruga choinka i gra radio. Najpierw zgaś światło, wycisz dom, a gdy emocje opadną – po prostu bądź obok.

​Twoja mapa ratunkowa: Jak pomóc dziecku?

​Jako pedagożka, proponuję Ci konkretne narzędzia, które możesz zastosować od zaraz:

  • Redukcja bodźców (Low-sensory environment): Zgaś górne światło. Mrugające lampki na choince to jeden z najbardziej agresywnych bodźców wzrokowych. Zmień je na stałe, ciepłe światło lub po prostu wyłącz.
  • Audio-higiena: Jeśli w domu jest głośno, zainwestuj w słuchawki wygłuszające dla dziecka (i dla siebie!). Czasem odcięcie warstwy dźwiękowej o kilka decybeli pozwala układowi nerwowemu wrócić do bazy.
  • Docisk i czucie głębokie: Zawiń dziecko ciasno w kocyk (metoda „naleśnika”) lub zróbcie „bazę” pod stołem. Ograniczona, ciemna przestrzeń daje mózgowi sygnał: „Tu jesteś bezpieczny, tu świat Cię nie dotyka”.
  • Przewidywalność: W grudniu rutyna leży i kwiczy. Spróbuj uratować choć jeden stały punkt dnia – np. czytanie tej samej bajki o tej samej porze. To kotwica bezpieczeństwa.

​A co z Tobą, mamo? (Ratunek dla dorosłego)

​Nie uregulujesz dziecka, jeśli sama będziesz w stanie „walki lub ucieczki”. Przebodźcowanie dorosłych objawia się fizycznym bólem na dźwięk płaczu, mgłą mózgową i poczuciem, że zaraz wybuchniesz.

Twoje techniki regulacji:

  1. Zasada 5-4-3-2-1: Gdy czujesz, że tracisz panowanie, nazwij: 5 rzeczy, które widzisz, 4 które słyszysz, 3 które czujesz dotykiem, 2 zapachy i 1 smak. To błyskawicznie sprowadza Twój mózg z trybu paniki do rzeczywistości.
  2. Zatyczki do uszu (np. typu Loop): Pozwalają słyszeć dzieci i na nie reagować, ale wycinają „ostre” częstotliwości płaczu, które podnoszą poziom kortyzolu w Twojej krwi.
  3. Radykalne odpuszczanie: Jako pedagożka daję Ci oficjalne zezwolenie: nie musisz robić 12 potraw, nie musisz mieć umytych okien. Najważniejszym elementem świąt dla Twojego dziecka jest Twoja obecność i spokój, a nie idealnie udekorowany stół.

​Podsumowanie: Celebracja niedoskonałości

​Święta z dziećmi – zwłaszcza w czasie choroby czy większych wyzwań – rzadko przypominają te z reklam. I to jest w porządku. Prawdziwa bliskość dzieje się tam, gdzie potrafimy powiedzieć: „Jest nam teraz za głośno i za trudno. Chodźmy posiedzieć w ciszy”.

​Życzę Wam w te święta mniej bodźców, a więcej prawdziwego, spokojnego kontaktu.

„Dziecko potrzebuje Twojego spokoju najbardziej wtedy, gdy samo zupełnie go straciło. Ale pamiętaj – Ty też potrzebujesz łagodności dla samej siebie”.

Ciąg dalszy w następnym wpisie!

hop hop do wpisu!

Podobne wpisy