Kiedy byłam młoda, były zupełnie inne czasy. W naszej wiosce było około sześćdziesiąt domów. Nie było elektryczności, zadania odrabialiśmy przy lampie naftowej, albo karbidowej. Drogi były polne, nieutwardzone, oprócz tej która prowadziła do Pszczyny. Ludzie jeździli na rowerach, konno lub pociągiem, a najczęściej chodzili na piechotę.

Przez minione lata, wiele się zmieniło w naszej wsi: przybyło domów, drogi są pokryte asfaltową nawierzchnią, mamy sklepy, ładną szkołę, kościół i przedszkole. Gdy tylko zabłysnęła żarówka w domu życie się zmieniło, stało się lżejsze, ciekawsze. Dziś nie wyobrażam sobie życia bez prądu.

W czasach mojej młodości, tylko nieliczna młodzież uczęszczała do szkół ponad podstawowych, ponieważ nie było na to stać rodziców. Najczęściej młodzież pracowała w lesie, na budowach, praca była ciężka, nie była zmechanizowana tak jak dziś.
Wieczorami młodzi spotykali się w grupach, chodzili po wsi, śpiewali, bawili się na zabawach, u nas w karczmie (u Mamoka), albo w okolicznych wioskach.
Były też zabawy weselne, dziewczyny nosiły powiewne sukienki, ale nie mini i nie spodnie.
Dzieci i młodzież do szkoły nosili obowiązkowo mundurki.
Starsze kobiety nosiły strój chłopski, który składał się ze spódnicy białej z koronką, kiecki fałdowanej, jakli i zapaski, na głowę zakładały czepce, albo chustki z frędzlami, a zimą okrywały się ciepłą chustą, lub pledem.

Większość ludzi była rolnikami, żyli z tego co wypracowali, a nadmiar towaru sprzedawali na targu w Pszczynie, gdzie we wtorek i piątek udawali się furmankami, a zimą saniami. Z biegiem czasu coraz więcej ludzi wyjeżdżało do pracy w mieście, do kopalń, hut i na budowy czasem na cały tydzień.

Ważnym niezapomnianym elementem mojego życia była wojna, był to czas grozy, strachu i biedy. Wiele domów zostało spalonych, zginęło dużo ludzi. Mam nadzieję, że nikt z nas nie przeżyje podobnego koszmaru.
Potem nastały lepsze czasy, radość kiedy mogliśmy swobodnie mówić po polsku, zabłysło w dom światło, popłynęła woda z kranu, gdy zapaliłam gaz w piekarniku i wszystkie udogodnienia z tym związane.

Cieszę się, że dane mi było dożyć dzisiejszych czasów i korzystać z dobrodziejstw, o których 50 lat temu nikt nawet nie mógł pomarzyć.

 

Z zapisków pani Jadwigi Hlubek